Zauważyliście jak mocno co…

Zauważyliście jak mocno co niektórzy spychają temat czarnych aktorów w Wiedźminie jako nieistotny (co jest naturalną bzdurą) albo posiłkują się atakiem od rasistów? Przecież to jest dokładnie to, o czym wspomniał Slavoj Żiżek w swoim wystąpieniu (zalinkowanym poniżej). Działa tu też coś na zasadzie „ja nie oceniam aktora przez pryzmat jego koloru skóru, tylko jego talent, więc nie ma to dla mnie żadnego znaczenia”. A w domyśle – „pfff… brzydzę się tobą i jestem lepszy od ciebie.”

Tylko, że to jest bzdurą. Badania w zakresie neurobiologii udowodniły następującą rzecz – gdy biały widzi na ulicy obcego czarnego (lub odwrotnie) to zauważano u takiej osoby wzmożoną aktywność ciała migdałowatego, które odpowiada między innymi za reakcje obronne. I zauważono to u wszystkich przebadanych – u hardych lewaków również. Więc tak – kolor skóry z pewnością jest zauważalny przez wszystkich (jakkolwiek by się ktoś nie zapierał, że nie). Ale to tylko tak nawiasem mówiąc.

Wracając jednak do Wiedźmina. Myślę, że jest kilka powodów, dla których obsada z góry powinna być „rasistowsko biała”. W świecie, gdzie tępi się wszystko „inne” – nie może być miejsca dla multi-kulti. Więcej napisałem o tym tutaj, więc nie będę się powtarzał. Ważna jest też jakaś estetyka – mam na myśli fakt, że wiecie – jest jakaś biała wioska i co jakiś czas widać czarnego statystę w tle. I pojawia się taki mindfuck – co on tam kurwa robi? To jakiś kupiec? Imigrant? Czy może w białej wiosce rodzą się czasem czarne dzieci? Fantastyka może wiele rzeczy dopuszczać, ale dopóki nie mówi o czymś wprost – to jednak uznajemy, że coś dzieje naturalnie i zgodnie z naszą rzeczywistością. No i z podstawowymi prawami biologii. Więc skąd on się tam do cholery wziął?

Ktoś może powiedzieć – ale co cię takie pierdoły interesują? Ty chyba rasista musisz być!

No zgadza się, że są to pierdoły. Możliwe, że Wiedźmina od Netflixa uznam i tak za świetną produkcję. I zgadza się, że kolor skóry aktorów to sprawa generalnie drugorzędna czy nawet trzeciorzędna.

Tylko czy to sprawia, iż jest to niewarte dyskutowania? No chyba nie. Podejrzewam, że arcydzieła są uznawane za arcydzieła właśnie dlatego, bo są perfekcyjne w każdym szczególe. A w Wiedźminie już wiemy, że będzie nutka fałszu od strony politycznej poprawności. I to się może nie podobać.

Ale myślę, że jest coś znacznie gorszego już od tych murzynów w Wiedźminie. Taka czarno-biała obsada idealnie wpisuje się w kanony politycznej poprawności, która – nie da się ukryć – psuje sztukę i kulturę. Zakłada na nich knebel. Obdziera z pazura. I chyba z tego głównie powodu ludzie są oburzeni.

Białasy przerobione na murzynów w filmie to jeszcze nic, ale gdy wymogi politycznej poprawności dosięgają swoimi mackami również m.in galę oscarową – no to już można się wkurzyć. I nie jestem ślepcem, by tego nie widzieć, choć niektórzy z uporem maniaka próbują mi wmówić, że jest to przypadek i wszystko jest w porządku.

Chyba najgłupszym argumentem z jakim się można spotkać (odnośnie czarnych w Wiedźminie) to ten, gdzie ktoś obśmiewa takie zarzuty, bo „Sapkowski jest lewakiem, a Wiedźmin jest o rasizmie i nietolerancji”. To wszystko prawda, ale heloł? Z JAKIŚ POWODÓW SAPKOWSKI NIE ZROBIŁ W WIEDŹMINIE MULTI-RASOWEGO SPOŁECZEŃSTWA. Może to jakiś krypto-rasista czy co? To samo występuje u George’a Martina. On też jest lewakiem. I Gra o Tron też porusza podobne wątki. I TEŻ JAKIMŚ DZIWNYM TRAFEM BRAK W WESTEROS MURZYNÓW. Przypadek? Niektórzy tak bardzo zapętlili się w tej retoryce, że nie przeszkadzałaby im w serialu scena parady LGBT przez Novigrad. No bo wiecie – Wiedźmin jest też krytyką homofobii, więc chyba pasuje, co? A jak nie pasuje to najwyraźniej musisz być homofobem. No bo z jakich innych powodów miałoby ci to przeszkadzać? (Fejspalm.jpg)

To wszystko jest takie sztuczne i wymuszone… Ktoś mógłby powiedzieć, że „Netflix to firma światowa, chce zarobić i robi serial pod wszystkich. No sorry”. Tyle, że to też jest nieprawdą. Gdyby decydowały takie względy – to w serialu Netflixa mielibyśmy Geralta z Szanghaju ratującego hinduską księżniczkę Ciri przed latynoskim gonem. Muszę przyznać, iż taka wersja nawet bardziej podobałaby mi się od obecnej, gdyż chociaż miałbym faktycznie odczucie, że chodzi o zyski i jakąś równość. A tak to wiem, że chodzi wyłącznie o strach przed oskarżeniem o rasizm. Takie pójście na łatwiznę, byleby tylko mieć spokój. W polityce Netflixa szczególnie to widać.

#wiedzmin #netflix #seriale #film

Opublikowano w