#sepecharecenzuje Lighthouse…

#sepecharecenzuje Lighthouse (2019) (no.56)

O kurła. Czasem już człowiek myśli, że w kinie widział już wszystko, a potem pojawia się taki Robert Eggers i tostuje złoto, a raczej artystyczny stop czerni i bieli. Lighthouse jest jak męczący koszmar z dzieciństwa, ale o niepokojącej głębi, której nie powstydziliby się mistrzowie kina grozy, od których też sporo tu zaczerpnięto.

+całość to wielka alegoria mitu o Prometeuszu w wersji autorskiej Eggersa. Najlepsze jest jednak to, że film ma tak nietypową narrację, iż można go interpretować na dziesiątki innych sposobów. Do mnie osobiście trafia teoria dwóch osobowości.
+intertekstualność, ogrom nawiązań i inspiracji. Lighthouse bynajmniej nie jest jednak żadnym pionierem, który by tworzył coś absolutnie nowego. To bardziej wskrzeszenie i zmieszanie kilku zapomnianych elementów horroru i kina psychologicznego oraz sięgnięcie do klasyków literatury, chociażby prozy Lovecrafta.
+kreacje Roberta Pattinsona i Willema Dafoe. No przecież to jest bajka, soczysta wisienka na tym czarno białym torcie.
+dialogi, szczególnie w drugiej połowie filmu, są cholernie dobre. A monologi „na jednym tchu” tylko potęgują efekt.
+a zdjęcia! Boziu, co to były za zdjęcia. Szczególnie w scenach kolacji – ze skitranym w półmroku Dafoe. Cudo.
+wszystko to składa się na miażdżący klimat, który można kroić nożem. Opisałbym go słowem „złowieszczy”. I niepokojące wrażenie, że coś ewidentnie wisi w powietrzu i lada chwila może wybuchnąć.
+motyw z utratą poczucia czasu i mieszającym we łbie staruchem rewelacyjnie podbudowuje i wplata w narrację

-z drugiej strony oniryzm jest tu na tyle intensywny, że w pewnym momencie utrudnia nieco odbiór i sam przyłapałech się na tym, że pewnego wątku nie skojarzyłem, ale to równie dobrze może być wina późnej pory 😛

No i co mam powiedzieć, 8/10. Z pewnością jest to nowe doświadczenie, a także pokaz najwyższych umiejętności aktorów, ale jednocześnie nic mnie tu nie zaskoczyło na tyle, bym miał do tej produkcji jeszcze wracać, tak jak chętnie wrócę do asterowskiego Midsommara. Lighthouse natomiast bardzo mnie zmęczył (w pozytywnym znaczeniu), bo to – umówmy się – nietypowe, a przy tym trudne kino. Ale jak najbardziej warte zobaczenia, więc serdecznie zachęcam do seansu!

#kino #film #horror #lighthouse #willemdafoe #robertpattinson #roberteggers #usa #filmnawieczor #recenzja

Opublikowano w