#365dni #film…

#365dni #film #logikarozowychpaskow #seks #logikaniebieskichpaskow

Panie i Panowie – romans roku (xD). Jak waszej różowej podoba się to gówno to możecie się zastanawiać nad zmianą modelu na bystrzejszy:

Nasz mafiozo zawiera układ, o którym mowa w tytule: przez rok Laura będzie z nim, przez ten czas niech spróbuje go pokochać, a jeśli się nie uda, rozstaną się w zgodzie. („To nie jest propozycja, tylko informacja, ja nie daję ci wyboru, tylko mówię, jak będzie.”) Owszem, przez ten rok praktycznie będzie uwięziona, ale co tam, przecież klatka jest złota i wypchana po sufit najdroższymi kreacjami, perfumami i biżuterią, więc o co chodzi?
(Spoiler: tak, oczywiście że ona się w nim zakochuje, jakże mogłoby być inaczej?)
Oczywiście, obiecuje jej, że przez ten czas nie zrobi nic wbrew jej woli (psst, uwięzienie najwyraźniej się nie liczy). „Nie dotknę cię, nie zrobię niczego, czego nie będziesz chciała, nie zmuszę cię do niczego, nie zgwałcę cię, jeśli się tego boisz…”.

No to zobaczmy, jak wypełnia swoją obietnicę. Otóż, wyłącznie przez dwa dni od czasu jej złożenia:
– nieustannie próbuje jej dotykać (khę, „nie dotknę cię”),
– szarpie ją i przytrzymuje za ręce,
– kładzie się na niej i przygniata swoim ciężarem,
– całuje i obmacuje nie pytając o zgodę, a nawet wbrew wyraźnemu sprzeciwowi,
– nieustannie napomyka, żeby go nie prowokowała, bo się nie powstrzyma,
– włazi do jej sypialni, kiedy ona śpi i kładzie się obok niej, obejmując ręką,
– wchodzi do łazienki, kiedy ona bierze prysznic, pakuje się pod ten prysznic i dotyka jej swoim wzwiedzionym członkiem,
– bez przerwy rzuca suche jak wióry w nieczynnym tartaku teksty w stylu „musisz być mi posłuszna, nie toleruję nieposłuszeństwa” oraz „ja cię nie pytam, tylko informuję”.

(…)

Jak można się było spodziewać, w końcu dochodzi pomiędzy nimi do stosunku – bez zabezpieczenia. Oczywiście wbrew protestom dziewczyny, która nie chce w ten sposób (kwestia, czy to przypadkiem nie gwałt, w ogóle nie przychodzi jej do głowy). Laura martwi się, że zajdzie w ciążę, a Massimo na to”spoko, kiedy spałaś [po porwaniu i podaniu środków nasennych], kazałem ci wszczepić implant antykoncepcyjny”. Ale co się okazuje! Okłamał ją, zamiast implantu ma wszczepiony nadajnik, żeby mu nie uciekła, i specjalnie uprawiał z nią seks bez zabezpieczenia, żeby złapać ją na dziecko…
Khę, to tyle w temacie „nie zrobię nic bez twojej zgody, a już na pewno cię nie zgwałcę”.

(…)

Poza tymi wszystkimi obrzydliwościami, książka jest po prostu opkiem: najwięcej miejsca zajmują opisy strojów bohaterki, jej makijażu, zakupów i apartamentów, w których mieszka. Akcja jest szczątkowa i sprowadza się głównie do tego, że bohaterka jedzie tu, jedzie tam, robi zakupy, mizia się z Massimem albo „doprowadza go do szału”. To już w „Mistrzu” Michalak przynajmniej coś się działo, mieliśmy jakąś, nieudolną bo nieudolną, ale próbę poprowadzenia kryminalnej intrygi… Językowo – również poziom opka, z najróżniejszymi niezręcznościami (bohaterka „zmarszczyła oczy”) a nawet ortografami („zwierzęce rządze”).

(…)

Autorce najwyraźniej – co wynika z wywiadu – podobają się mężczyźni silni i stanowczy, „z jajami” (które w dzisiejszych czasach wielu facetów, jej zdaniem, odczepiło sobie, żeby wcisnąć tyłki w legginsy – wtf? – a kobiety znalazły te porzucone jajka i przyczepiły sobie. Nie wnikam…). Fajnie by było jednakże, gdyby nauczyła się odróżniać takich od przemocowych buców. Podpowiedź: nie odróżnia się ich po zawartości portfela.

Opublikowano w